Inne zakończenie "Perswazji"

Każdy, kto czytał Perswazje wie, jakie zakończenie przygotowała dla swoich bohaterów Jane Austen. Jednak lektura jedynego zachowanego rękopisu dokończonej powieści pisarki pozwala przekonać się, że pierwotnie wszystko wyglądało trochę inaczej. Oczywiście Anne Eliot i kapitan Wentworth nie mogli nie być na końcu razem, lecz okoliczności ich ponownego połączenia były inne. Choć list kapitana do Anne jest jednym z najpiękniejszych momentów w twórczości pisarki, warto się zapoznać, jaki inny pomysł miała początkowo Jane.

Rękopis można znaleźć na stronie Jane Austen’s Fiction Manuscripts. Składa się jedynie z dwóch ostatnich rozdziałów (w miejsce trzech z ostatecznej wersji powieści). Rozdziały te noszą kilka dat, ostatnią jest 18 lipca 1816 roku, czyli kilka tygodni przed wprowadzeniem ostatnich poprawek. Wiadomo, że Jane nie była zadowolona z tej wersji - uważała, że jest płaskie i nieciekawe.

Pierwszy z zachowanych rozdziałów, nosi numer 10. i jest odpowiednikiem rozdziału 22., jako że również zaczyna się w momencie, gdy Anne wychodzi od swojej przyjaciółki pani Smith, która właśnie przekazała jej informacje na temat pana Eliota. W oficjalnej wersji – dla przypomnienia – Anne wróciła spokojnie do domu, gdzie miała okazję wszystko przemyśleć, następnie spotkała się rodziną Musgrove, która nieoczekiwanie zjawiła się w Bath. Dopiero po tygodniu od wizyty u pani Smith nastąpiła rozmowa Anne z Harvillem, dzięki której kapitan Wentworth wyjawił swoje uczucia.

W pierwszej wersji Anne podczas drogi do domu była tak zaaferowana zasłyszanymi nowinami, że nie zdawała sobie sprawy, że przechodziła obok domu, w którym zatrzymali się państwo Croft. Admirał właśnie wychodził z domu i na widok Anne pomyślał, że idzie ona odwiedzić jego żonę, więc od razu zaprosił ją do środka, co jednak nie do końca jej się podobało:

Anne nie czuła się na siłach, by przebywać w jakimkolwiek towarzystwie. Zniecierpliwiło ją, że wymuszono na niej wizytę, lecz nie wypadało odmówić.

Admirał zapewnił ją, że oprócz jego żony nikogo nie ma w domu, więc Anne przyjęła zaproszenie, lecz dopiero wtedy usłyszała, że jest tam też osoba, z którą spotkania najbardziej się obawiała:

– (…) proszę tu chwilkę posiedzieć, Sophy zaraz przyjdzie. Nikt nie będzie tu pani przeszkadzał, poza Frederickiem nikogo tu nie ma.
Taką osobę nazwał nikim w rozmowie z nią! Już poczuła się całkiem bezpieczna, neutralna, nieskrępowana, by nagle usłyszeć, że za moment będzie w jednym pokoju z nim! Bez czasu na zastanowienie się, opanowanie, zaplanowanie, jak się zachować. Miała tylko czas, aby zblednąć, zanim przeszła przez drzwi i napotkała zdziwione spojrzenie kapitana Wentwortha, który siedział przy kominku, udawał, że czyta i który był przygotowany na nie większą niespodziankę niż szybki powrót Admirała. Spotkanie było niespodziewane dla obu stron.

Admirał jeszcze przed wyjściem zamienił kilka słów na osobności z kapitanem Wentworthem, wśród których Anne usłyszała urywane zdania o wynajmie Kellynch, i podpisaniu umowy. Po chwili kapitan wrócił i powiedział, że obiecał admirałowi porozmawiać z nią na pewien delikatny temat:

– Dziś rano admirał został w zaufaniu poinformowany, że pani – proszę mi wybaczyć, jestem zawstydzony, że poruszam ten temat (…) – że zostało ustalone w rodzinie, że pani i pan Eliot mają się pobrać, i że mają państwo zamieszkać w Kellynch, które wobec tego powinno zostać odstąpione. Tego admirał jednak nie był pewny, lecz przyszło mi na myśl, że może być to życzeniem wszystkich stron. Zobowiązał mnie, bym powiedział w jego imieniu, że jeżeli tak sobie życzy pani rodzina, jego umowa dzierżawy Kellynch zostanie anulowana. (…) Wystarczy, że powie pani w odpowiedzi kilka słów. To zadziwiające, że ja zostałem upoważniony, by o tym rozmawiać! Proszę mi uwierzyć, że jest to bolesne zadanie. Jednakże kilka słów z pani strony skończy niezręczność i przykrość, którą zapewne oboje czujemy. (…) Wystarczy mi, jeżeli powie pani, że admirał powinien wysłać list sir Walterowi. Proszę powiedzieć, że powinien to zrobić, to od razu przekażę mu pani wiadomość. (…)
– Nie, sir, nie mam żadnej wiadomości. Został pan źle… Admirał został źle poinformowany. Doceniam jego intencje, lecz myli się on. Nie ma ani grama w prawdy w tych doniesieniach.
Przez moment nie odzywał się. Spojrzała na niego pierwszy raz od jego ponownego wejścia do pokoju. Jego twarz zmieniła się, patrzył na nią z mocą i bystrością, którą posiadały tylko jego oczy.
– Ani grama w prawdy w tych doniesieniach! – powtórzył. – W żadnej części?
– Ani trochę.
Stał przy niej, rozkoszując się ulgą, którą poczuł (…). Usiadł i przysunął się do niej, patrząc na nią nie tylko z przenikliwością – w jego spojrzeniu było coś łagodnego. Wyraz jej twarzy nie był zniechęcający. To była cicha, lecz skuteczna rozmowa – z jego strony padły słowa prośby, z jej strony zaś – akceptacja.

Ponownie byli razem. Odzyskali to, co było stracone. Powrócili do tego, co mieli dawniej, a ich wzajemne przywiązanie i zaufanie wzrosło. (…) Pani Croft wkrótce do nich dołączyła. Kilka minut obserwacji wystarczyło jej, by zacząć coś podejrzewać, (…) i chętnie by znalazła teraz wymówkę, by uciec z domu.

Anne została na kolacji, po której pani Croft z mężem szukała wszelkich wymówek, by jak najczęściej dawać im okazje do rozmowy. I na tym kończą się największe różnice między wersją pierwotną a ostateczną. Rozmowa, jaką prowadziła Anne z kapitanem po kolacji przypominała tą z książki, również w ostatnim rozdziale nie widać większych różnic.

Interesujące jest to, że pierwszy pomysł pisarki został wykorzystany w ekranizacji Perswazji z 1995 roku. Tuż przed spotkaniem z panią Smith Anne bawi z lady Russel w pijalni wód. Tam przychodzi do niej kapitan z pytaniem, czy admirał Croft powinien odstąpić od dzierżawy Kellynch, jednak w przeciwieństwie do wersji z rękopisu Anne nie daje mu odpowiedzi, dzięki czemu adaptacja kończy się tak, jak powinna.

Słowa kluczowe: 

Komentarze

W filmie z 2007 z nieszczęsną Sally Hawkins też pojawia się scena, w której Wentworth w imieniu admirała proponuje Anne odstąpienie od wynajmu Kellynch w związku z jej rzekomym zamążpójściem.
Też wolę oryginalne zakończenie:))

Dziś oglądałam film, a książkę czytałam już dawno, teraz już wiem czemu miałam wrażenie że coś jest nie tak.

Dodaj komentarz