Jak wydawano powieści: "Duma i uprzedzenie", czyli sukcesów ciąg dalszy

Duma i uprzedzenie, najbardziej znana powieść Jane Austen, została wydana w 1813, czyli dwa lata po Rozważnej i romantycznej, będącej udanym debiutem Jane jako profesjonalnej pisarki. To sukces tej książki sprawił, że publikacja kolejnej była możliwa.

Podobnie jak Rozważna i romantyczna, tak i Duma i uprzedzenie nosiła początkowo inny tytuł - Pierwsze wrażenia (First Impressions). Jane rozpoczęła pisanie powieści w wieku 21 lat, w październiku 1796 roku, a skończyła w sierpniu 1797. Fragmenty czytywała siostrze, a przysłuchiwała się temu czteroletnia bratanica Jane, Anne, która w salonie rozprawiała o bohaterach powieści, ku niezadowoleniu ciotek, które nie tylko chciały utrzymać projekt powieści w tajemnicy, ale obawiały się również reakcji otoczenia, gdyż w okolicy mieszkało wiele panien o imionach bohaterek powstającej powieści.
Duma i uprzedzenie strona tytułowa
Ojciec Jane wysłał powieść wydawcy już kilka miesięcy po tym, jak ta skończyła ją pisać, reklamując ją jako „[powieść] w trzech tomach, mniej więcej tej objętości co Evelina panny Burney” oraz oferując wydanie jej na własny koszt. Jednak wydawca, pan Cadell, odesłał rękopis, który musiał poczekać na lepsze czasy.

Nastąpiły one po sukcesie pierwszej powieści. W 1812 roku, gdy Rozważna i romantyczna podbijała serca czytelników, Jane zaczęła wprowadzać poprawki do Pierwszych wrażeń, zmieniając jednocześnie tytuł na Dumę i uprzedzenie, głównie ze względu na to, że w latach dzielących ukończenie powieści i jej publikację ukazała się książka niejakiej Margaret Holford zatytułowana właśnie Pierwsze wrażenia. Nowy tytuł (ang. Pride and Prejudice), który Jane zaczerpnęła prawdopodobnie z książki Cecylia swojej ulubionej pisarki, Fanny Burney, nawiązywał brzmieniem do tytułu poprzedniej powieści, a jednocześnie idealnie pasował do tematyki utworu.

Duma i uprzedzenie sprzedana. Egerton daje za nią sto dziesięć funtów” - tak 29 listopada 1812 roku w liście do przyjaciółki Marthy Lloyd napisała Jane. Dodałą też, że domagała się stu pięćdziesięciu, ale i tak jest zadowolona. Kwota za Dumę… była mniejsza niż za Rozważną i romantyczną, jednak trzeba wziąć pod uwagę to, że Rozważna… została wydana na koszt Jane, a sto czterdzieści funtów otrzymała, gdy wszystkie egzemplarze zostały wyprzedane. Sprzedaż Dumy oszczędziła Jane, a właściwie jej bratu Henry'emu, zarówno konieczności szukania innego wydawcy, jak i wydania powieści na własny koszt.

*Duma… wyszła na początku 1813 roku jako powieść autorki Rozważnej i romantycznej. Kosztowała 18 szylingów za trzy tomy, czyli o 3 szylingi więcej niż jej poprzedniczka. Jane była szczęśliwa - w liście z 29 stycznia pisała do Cassandry: „otrzymałam z Londynu moje ukochane dziecię”. Opisała również, jak wieczorem przeczytała połowę pierwszego tomu goszczącej na obiedzie sąsiadce, pani Benn, nie zdradzając oczywiście autorstwa powieści. Było to dla Jane kolejnym powodem do radości, jako że sąsiadka polubiła zarówno powieść, jak i postać Elizabeth, co jednak jej nie zdziwiło, gdyż, jak pisze: „Wyznać muszę, że sama uważam ją za najrozkoszniejsze stworzenie, jakie się kiedykolwiek ukazało drukiem i nie wiem, czy potrafię tolerować ludzi, którym nawet ona się nie spodoba”.

W kolejnym liście Jane, nadal podekscytowana, pozwoliła sobie na żartobliwą krytykę własnego dzieła: „Utwór zdaje mi się zbyt lekki, pogodny i błyskotliwy; potrzeba mu cienia; chętnie powiększyłabym go - gdybym mogła - o długi rozdział poświęcony jeśli nawet nie sensownym, to przynajmniej solennie nonsensownym dywagacjom na jakiś temat nie powiązany z akcją: mogłaby to być rozprawka o pisaniu, artykuł krytyczny na temat Waltera Scotta lub biografia Bonapartego - cokolwiek, co wprowadziłoby kontrast i sprawiło, że czytelnik ze zdwojoną radością wraca do żartobliwego, epigramatycznego stylu głównej treści” (4 lutego 1813).

Powieść cieszyła się wielką popularnością, a prasa zamieszczała pochlebne recenzje: „British Critic” uznał Dumę… za lepszą niż inne powieści tego gatunku, podkreślając dobre zarysowanie postaci i zgrabną narrację, zaś „Critical Review” chwalił domowe sceny i dopasowanie postaci do wątków. Książka zachwycała, chwalili ją między innymi Richard Brinsley Sheridan czy Annabella Milbanke (przyszła lady Byron), której podobał się realizm powieści, to, że pozbawiona była „topielców, pożarów, ponoszących rumaków, psów myśliwskich, papug, pokojówek, modystek, schadzek i potyczek”. Jednak „Duma..” nie wszystkim przypadła do gustu. Lady Davy uznała, że „obraz wulgarnych umysłów i złych manier powinien zostać zastąpiony bardziej dystyngowanymi i wytwornymi postaciami”. Również niejaka pani Mitford stwierdziła, iż: „Nie sposób odczuwać w każdej linijce Dumy i uprzedzenia, w każdym słowie wypowiadanym przez Elizabeth, zupełnego braku smaku, przez co bohaterka tak zuchwała i pospolita jest ukochaną takiego mężczyzny jak Darcy. Wickham jest równie zły. Och! Otóż oni właśnie pasują do siebie i nie mogę darować, że ów zachwycający Darcy ich rozdzielił. Darcy winien poślubić Jane”.

Powoli wychodził na jaw fakt, że to Jane jest autorką powieści, również wśród rodziny. Bratanek James Edward, syn Jamesa, który podobnie jak inni członkowie rodziny miał talent do pisania rymowanek, wysłał ciotce następujący wiersz:

Jak opisać, droga ciotko, me zdumienie,
Jakżem oczy wybałuszył z zaskoczenia
Niby wieprzak, szlachtowany u rzeźnika
(Do dziś jeszcze srogie zimno mnie przenika),
Żem jest oto spokrewniony z taką damą,
Której prace w całym kraju przeczytano.
Nie ma granic moje szczęście z tej przyczyny;
Och! Zwariuję chyba na myśl, że czyny
Pani Jennings i jej śmieszne sentymenty
Dziełem twego są umysłu i talentu;
Ty stworzyłaś Middletonów i Dashwoodów,
I to ty (nie młody Ferres, nie ma cudów)
Przekonałaś nas, że można piękne bale
W wiejskich domach też urządzać doskonale.
Choć pan Collins, wiecznie słodki, ugrzeczniony,
Lady Bourgh z wdzięczności będzie bić pokłony,
Tylko twojej, droga ciotko, twórczej wenie
Żonę swą zawdzięcza, szczęście, wręcz istnienie.
Błagam cię, wysłuchaj rady, luba damo:
Prace swe co prędzej ślij do sir Williama;
On pokaże je osobom znakomitym,
Sprawi też, że książe regent je przeczyta
I w zachwycie zechce pewnie cię ozłocić –
Tytuł lady wnet ci nada, droga ciociu.
Gdyby zaś umarła księżna, nie daj Boże,
Łacno miejsce jej ty, ciotko zająć możesz.

W wierszu tym, choć przepełnionym sympatią i uznaniem, bratanek droczył się z ciotką, jako że Jane nie znosiła księcia regenta.

W liście z 3 lipca 1813 roku Jane donosiła Henry’emu o kwocie, jaką przyniosło jej wydanie obu powieści: „W ten sposób dochrapałam się dwustu pięćdziesięciu funtów, co tylko zaostrza mój apetyt na więcej. Mam pewną rzecz skończoną, która, jak mniemam, może się dobrze sprzedać na fali powodzenia Dumy i uprzedzenia, choć nie jest ani w połowie tak zabawna”. Mowa oczywiście o Mansfield Park.

Bibliografia

M. Knedler, Matka wszelkich Love Stories
Valerie Grosvenor Myer, Jane Austen. Niezłomne Serce, Warszawa 1999.
Tłumaczenie listów: Listy wybrane Jane Austen 1796–1817, wybór R.W. Chapman, przełożyła Jolanta Kozak, Warszawa 1998.

Słowa kluczowe: 

Dodaj komentarz