Służba (nie tylko) w czasach Regencji

200 lat temu służba w domu była nie tylko wyznacznikiem statusu społecznego – jej obecność była niezbędna. Bez elektryczności, kanalizacji czy innych współczesnych udogodnień potrzeba było znacznej siły ludzkiej, by wszystko prawidłowo funkcjonowało. Dom musiał być oświetlony i utrzymany w czystości. Żeby było ciepło, we wszystkich używanych pokojach należało rozpalić w kominku (który trzeba było regularnie czyścić). Do tego dochodziło szycie, cerowanie, pranie, gotowanie i zmywanie. Była to praca nie mająca końca. W większych domostwach potrzebna była cała armia służących.

Ludzie będący na służbie byli dość płynną klasą społeczną, szczególnie w miastach. Duża część nie pozostawała w jednym domu dłużej niż 2-3 lata. Dobrzy służący nie narzekali na brak ofert i przemieszczali się, gdy proponowano im lepsze warunki i wynagrodzenie, z kolei ci gorsi nierzadko byli zwalniani już po jednym dniu.

Również najskromniejsze domostwa zatrudniały służących, nawet jeżeli była to tzw. służąca od wszystkiego (ang. maid of all work). Gdy w 1801 roku rodzina Austenów przeprowadziła się do Bath, przy całych skromnych środkach potrzebowali trzech służących na cztery osoby:

Pani matka z niecierpliwością równą Twojej oczekuje dnia, w którym zatrudniać będziemy dwie służące (…) Planujemy nająć solidną kucharkę i młodą, niezrównoważoną pokojówkę, a ponadto statecznego parobka w średnim wieku, który pełniłby podwójny urząd: męża pierwszej i kochanka drugiej” (list do Cassandry Austen, 3 stycznia 1801).

Po śmierci pana Austena i przeprowadzce do Chawton panie Austen potrzebowały co najmniej dwóch służących. W Rozważnej i romantycznej panie Dashwood po przeniesieniu się do Barton Cottage miały w służbie kobietę i mężczyznę, choć musiały się utrzymać za zaledwie 500 funtów rocznie. Nawet niezamożni rodzice Fanny Price z Mansfield Park mogli sobie pozwolić na dwie służące.

tabelka

Bennetowie jako typowa ziemiańska rodzina, żyjąca wygodnie, lecz niezbyt dostatnio, miała lokaja, gospodynię, kucharkę i dwie pokojówki. O tym, jak dumna czuła się z tego pani Bennet, świadczy jej oburzenie na pytanie pana Collinsa:

Pan Collins gorąco pragnął dowiedzieć się, której z pięknych kuzynek zawdzięcza te wyśmienitości. Tutaj został jednak szybko wyprowadzony z błędu przez panią Bennet, która wyjaśniła młodemu człowiekowi, przydawszy nieco surowości do swych uwag, iż stać ich na dobrą kucharkę i ze jej córki nie mają z gotowaniem nic wspólnego. (rozdział 13.)

W dużych domostwach pan i pani domu nie nadzorowali bezpośrednio służących. Najbogatsi mieli zarządcę (steward), którego zadaniem było zarządzanie domem. Jeżeli zarządcy nie było, jego zadania przejmowali butler* i gospodyni (housekeeper).

służbaButler odpowiadał za męską część służby (m.in. lokaje – footman), ponadto odpowiadał za piwniczkę z winem oraz najbardziej cenne srebra i porcelanę. Przyjmował też gości, więc musiał orientować się w różnicach społecznych i etykiecie. W przeciwieństwie do służby będącej niżej w hierarchii, mówiło się na niego po nazwisku. Za żeńską służbę odpowiadała gospodyni, do której zwracano się „pani” (Mrs.), nawet jeżeli nie była zamężna – była to oznaka szacunku. Odpowiadała za domowe rachunki, bieliznę (pościel i obrusy), mogła też zajmować się robieniem kawy, herbaty i przetworów. Była w posiadaniu kluczy do wszystkich pomieszczeń w domu.

Pokojówki (housemaid) miały szeroki zakres obowiązków: porządkowały i sprzątały pokoje, sprawdzały, czy napalono w kominkach, przynosiły ciepłą wodę; serwowały herbatę, czasami również kolację; zajmowały się pościelą i ręcznikami w pokojach, prały, suszyły i prasowały ubrania dla wszystkich, również dla innych służących. W większych domostwach, gdzie było ich wiele, mogło być kilka rodzajów pokojówek, w zależności od tego, czym się zajmowały.

Wśród pokojówek najbardziej pożądana była pozycja lady’s maid – osobistej pokojówki pani domu. Jako jedyna nie odpowiadała ona przed gospodynią. Lady’s maid układała włosy pani domu, pomagała jej się ubrać i zajmowała się jej garderobą. Mogła również jej czytać czy masować skronie, gdy miała ból głowy. Jej męskim odpowiednikiem był valet.

Najniżej w hierarchii były pomywaczki (scullery maid). Im przypadała najbardziej niewdzięczna praca, czyli zmywanie naczyń. Było to ciężkie i bolesne zajęcie, gdyż wymagało używania bardzo szorstkich materiałów ściernych. Gdy urządzano wystawne przyjęcia z wieloma daniami, modne w czasach Regencji, pomywaczki miały do zmywania setki talerzy, przez co nierzadko musiały pracować do późna w nocy.

Oprócz tego zatrudniano stangreta (coachman), który powoził i dbał o powozy, oraz stajennych (groom), którzy zajmowali się końmi. Jeżeli przy domu znajdowały się duże grunty, zatrudniano ogrodnika i jego pomocników.

Mniej zamożne rodziny zatrudniały jedną służącą od wszystkiego. Była to najmniej popularna praca, która obejmowała gotowanie, zamiatanie podłóg, nabieranie wody, wylewanie brudnej wody, opiekę nad zwierzętami i dziećmi, pranie, ścielenie łóżek, podawanie posiłków rodzinie oraz wszelkie inne prace, w zależności od wymagań i konieczności. Służąca wstawała jako pierwsza i szła spać jako ostatnia, więc jej dzień pracy obejmował mniej więcej godziny od 6 rano do 11 wieczorem. Płaca wynosiła zaledwie 2 szylingi tygodniowo. Podobnie jak pomywaczki, służące od wszystkiego były najczęściej młode i niedoświadczone. Zdarzało się również, że pracę tę podejmowały starsze kobiety, którym nie powiodło się w życiu i dla których był to jedyny ratunek przed mieszkaniem na ulicy lub w przytułku dla bezdomnych.

służbaIstniało jednak wiele korzyści płynących z pracy służącego. Mimo że praca nie była łatwa, wielu wolało to od pracy w fabrykach czy kopalniach. Dawała pewne poczucie bezpieczeństwa i była jedną z nielicznych prac, która dawała nadzieję na emeryturę, jako że pracodawcy często wynagradzali oddanych służących. Niektórzy służący mieli inne korzyści – pokojówki pani domu często dostawały jej stare ubrania, kucharki z kolei mogły sprzedawać resztki z kuchni. Służące mogły się ubierać w dowolny sposób przystający do ich pochodzenia, nie musiały zaś – jak w późniejsze erze wiktoriańskiej – nosić specjalnych uniformów. Służący mogli liczyć również na dni wolne – mieli prawo do wolnej połowy każdej niedzieli, jednej nocy w tygodniu, jednego dnia w miesiącu oraz dwóch tygodni wolnego rocznie. Oprócz tego mieli okazję podróżować z pracodawcą. Nie bez znaczenia była możliwość awansu w hierarchii – pracowita pokojówka albo lokaj mogli kiedyś dostać stanowisko gospodyni lub butler, dzięki czemu zyskiwali szacunek, odpowiedzialność i, w jakimś stopniu, władzę.

* nazwy niektórych stanowisk nie są tłumaczone ze względu na brak jednoznacznych polskich odpowiedników, np. zarówno butler i footman są tłumaczone jako lokaj, valet jako kamerdyner i lokaj, choć w angielskim używane są na określenie innych stanowisk.

Artykuł na podstawie:

Komentarze

Dodaj komentarz