Sprośne żarty i aluzje seksualne w powieściach Jane Austen

Jane Austen uchodzi za pisarkę „grzeczną”, piszącą wprawdzie z humorem i nutą ironii, ale powściągliwą i subtelną. Być może to stanowi o popularności, jaką cieszy się obecnie, gdy prawie nic nie jest wolne od dwuznaczności i aluzji seksualnych. Jednak naiwnością byłoby myślenie, że Austen nie była świadoma istnienia seksualnego życia człowieka albo że pominęła te tematy ze skromności. W końcu jej dziełach pojawiają się uwiedzenia, małżeńskie zdrady, nieślubne dzieci czy „upadłe kobiety”. Lecz na tym nie koniec – powieści Austen zawierają więcej znaczeń niż mogłoby się z pozoru wydawać. Nawet najbardziej błahe dialogi i opisy nabierają nowego znaczenia, gdy zauważy się dwuznaczności i gry słów (i to nie tylko te z podtekstem erotycznym). Czytelnicy zapoznający się z jej dziełami w języku angielskim mogą czasami się zastanawiać: „Czy ona naprawdę miała TO na myśli?”, lecz w polskich wydaniach wiele umyka, zarówno ze względu na różnice językowe, jak i z winy tłumaczy. Pisarka często rzucała niekoniecznie eleganckie aluzje, z których część miała stanowić wskazówkę, która pozwoliłaby czytelnikowi lepiej poznać i zrozumieć bohaterów, celem innych było wyłącznie wywołanie uśmiechu na jego twarzy.

Zacznijmy od Dumy i uprzedzenia i bohaterki o najgorszej reputacji – Lydii. Najmłodsza córka państwa Bennet została scharakteryzowana jako „dość tęga, wysoka piętnastolatka”, która „tryskała energią i wigorem” – w oryginale animal spirits, czyli, w dosłownym tłumaczeniu, „zwierzęca energia”. Zdaniem Deirdre Le Faye jest to eufemistyczne określenie jej apetytu seksualnego. Potwierdza to jej zachowanie, zarówno beztroskie flirty z oficerami, jak i ostatecznie ucieczka z Wickhamem, z którym przez kilka dni „żyła” w Londynie, czyli mieszkała bez ślubu – można się domyślać, że ze sobą sypiali. Jednak na tym się nie kończy – Austen dała do zrozumienia, że najmłodsza panna Bennet straciła dziewictwo jeszcze przed ucieczką. W liście do pani pułkownikowej Foster, pod której opieką wówczas się znajdowała, można przeczytać: „Przyślę po moje rzeczy zaraz po powrocie do Longbourn, ale chciałabym bardzo, żebyś kazała Sally zacerować to wielkie pęknięcie w mojej starej muślinowej sukni” (r. 47). Pęknięcie oczywiście nie musi oznaczać, że Lydia porwała sukienkę w miłosnym szale, lecz znaczenie przenośne nasuwa się samo. Potwierdza je ciekawa językowa teoria Jill Heydt-Stevenson, która zauważyła, że Austen mogła odnieść się do innego znaczenia słowa „muślin” w wyrażeniu „kawałek muślinu” (a bit of muslin). W czasach Regencji używano go na określenie młodej dziewczyny o wątpliwej reputacji (choć nie prostytutki) – w tym kontekście ten z pozoru niewinny „zużyty muślin” z „pęknięciem” nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Co ciekawe, fizycznie Lydia mogła być podobna do innej ofiary Wickhama – panny Darcy. Georgiana opisana została jako „wysoka i nieco grubsza od Elizabeth”, a pomimo młodego wieku „jej sylwetka była już uformowana, a wygląd kobiecy i pełen wdzięku” (r. 44). Czy Austen chciała w ten sposób wskazać na preferowany przez Wickhama typ kobiety, czy sugerowała, że Georgiana niekoniecznie była tak niewinna i nieśmiała, jak sądzili jej znajomi?

Za sprośny można uznać fragment, który pojawił się w 10 rozdziale powieści, gdzie panna Bingley zagadywała Darcy’ego piszącego list do siostry:

– Obawiam się, że pana pióro zaczyna źle pisać. Proszę mi pozwolić je naostrzyć. Potrafię znakomicie ostrzyć pióra.
– Dziękuję, ale zawsze robię to sam.

Niektórzy badacze twierdzą, że niezależnie od tego, czy panna Bingley świadoma była erotycznego podtekstu swoich słów, Darcy tę dwuznaczność dostrzegł, a jego odpowiedź „dowcipnie wskazała na autoerotyzm” – innymi słowy, Darcy w zawoalowany sposób wyznał, że się masturbuje. Jest to odważna interpretacja, lecz można ten krótki dialog odczytać mniej dosłownie i założyć, że jego dwuznaczne brzmienie jest żartem ze strony Austen, nie zaś seksualną propozycją i intymnym wyznaniem.

Rozważna i romantyczna w jednym z pobocznych wątków przedstawia losy „kobiet upadłych” – ukochanej Brandona z czasów młodości oraz jej córki, która została uwiedziona przez Willoughby’ego i urodziła nieślubne dziecko. O tym czytelnik dowiaduje się później – na początku poznaje Willoughby’ego jako czarującego wybawcę Marianny i jednego ze znajomych sir Johna. Jednak zdaniem Heydt-Stevenson już pierwsze słowa sir Johna o Willoughby’m wskazują na jego charakter:

– Bardzo porządny chłop, zapewniam panią. Wyśmienity strzelec, i niewielu jest w Anglii tak śmiałych jeźdźców jak on.

Słowami „śmiały jeździec” (ang. bold rider, co również może oznaczać zuchwały, odważny lub łobuzerski) określano w czasach Regencji kobieciarza, niekoniecznie uwodziciela, ale też nie mężczyznę, który byłby wzorem wierności. Jest to wskazówka od narratora, że Willoughby nie jest człowiekiem godnym szacunku ani dobrym kandydatem na męża. Badaczka uważa ponadto, że język użyty w Rozważnej i romantycznej sugeruje, że Marianna uprawiała z Willoughby’m seks. Wyjaśniałoby to, dlaczego ostatecznie była zmuszona wyjść za mąż za jedynego szanowanego mężczyznę w okolicy, który jej się oświadczył. Co więcej, pułkownik Brandon miał być świadomy, że jego żona nie była dziewicą, a z doświadczeń obu Eliz wiedział, jak łatwo mężczyznom pokroju Willoughby’ego było uwieść i porzucić niewinne i porywcze kobiety o gorącym sercu. Wrażliwość Marianny i jej podatność na zranienie mogły być tym, co go najbardziej pociągało.

Heydt-Stevenson rzuca również inne światło na żarty sir Johna i pani Jennings z Elinor i jej tajemniczego ukochanego, którego nazwisko zaczyna się na literę F. Uważa ona, że częste aluzje sir Johna do litery F są dwuznaczne, bo odnoszą się zarówno do Edwarda Ferrarsa, jak i do the F word, czyli wulgarnego słowa fuck, oznaczającego stosunek płciowy. Można jednak mieć wątpliwości, czy Jane Austen znała to słowo, które w czasach Regencji nie było jeszcze w powszechnym użyciu, a zatem nie mogło być jasną aluzją dla jej czytelników.

John Mullan w artykule Ten questions on Jane Austen zadaje pytanie: który z bohaterów bierze ślub ze względu na seks? Autor uważa, że Austen świadoma była potrzeb seksualnych młodych mężczyzn, którzy w poszukiwaniach idealnej kandydatki na żonę kierowali się nim w równym stopniu, co wysokością posagu i pozycją społeczną. Przykładem tego może być pan Palmer, mąż jednej z córek pani Jennings, który, jak dowiadujemy się z obserwacji Elinor, „na skutek jakiejś niepojętej słabości do kobiet urodziwych został mężem niewiasty głupiutkiej” (r. 20). Ta „słabość do kobiet urodziwych” obecnie zostałaby określona jako pociąg fizyczny. W przypadku pana Palmera musiał być na tyle silny, że choć ledwo znosił towarzystwo swojej żony, nie zapominał o małżeńskich obowiązkach – gdy poznajemy panią Palmer, oczekuje ona dziecka. Mullan idzie dalej w swoich interpretacjach – stwierdza, że wyjątkowo zły humor pana Palmera może być związany z abstynencją seksualną, wymuszoną przez stan jego żony.

Jeden z najbardziej znanych nieprzyzwoitych żartów w prozie Austen pojawia się w powieści Mansfield Park, lecz w polskim tłumaczeniu całkowicie traci swoje znaczenie. W jednej z rozmów pomiędzy Fanny Price, Edmundem Bertramem i panną Crawford ta ostatnia stwierdza:

Dosyć się napatrzyłam wszystkich tych Kontr i Wice. Tylko proszę mnie nie podejrzewać o dowcipkowanie. (ang. “Of Rears and Vices I saw enough. Now do not be suspecting me of a pun, I entreat”, r. 6).

Na czym miał polegać dowcip, którego wypierała się Mary? Rear admiral i Vice admiral to stopnie oficerskie w brytyjskiej marynarce wojennej, lecz oprócz tego słowo rear oznacza tyłek, zaś vice - zachowanie uznawane za niemoralne, zepsute lub poniżające. Badacze twórczości Jane Austen nie mają wątpliwości, że jest to aluzja do sodomii w brytyjskiej marynarce wojennej, której pisarka, jako siostra dwóch marynarzy, musiała być świadoma.

Heydt-Stevenson widzi w Mansfield Park znacznie więcej podtekstów. Jej zdaniem pan Crawford, zwierzając się siostrze, że zamierza „zrobić mały otwór w sercu Fanny Price” (ang. „But I cannot be satisfied … without making a small hole in Fanny Price's heart”, r. 24) nie ma na myśli wyłącznie rozkochania jej w sobie, lecz również deflorację. W tym kontekście symboliczny jest prezent, który dostała od niego Fanny za pośrednictwem panny Crawford – złoty łańcuszek, który był „zbyt gruby” by wejść w oczko bursztynowego krzyżyka, podczas gdy łańcuszek od Edmunda pasował idealnie. Badaczka uważa również, że symboliczna jest wizyta w posiadłości pana Rushwortha, podczas której Maria Bertram podążała za panem Crawfordem i poznała w jego towarzystwie „dzikie zakątki”, prześlizgując się wcześniej przez zamkniętą bramę i ignorując Fanny, która ostrzegała ją przed kolcami ogrodzenia, na które może upaść i podrzeć suknię. Miało to być zapowiedzią jej późniejszej „utraty cnoty” (rozumianej nie w sensie fizjologicznym, lecz jako zdolność do przestrzegania zasad moralnych). Można się jednak zastanowić, czy trzeba doszukiwać się przenośni w scenie, która i tak jest dla czytelnika zrozumiała – niezależnie, gdzie pan Crawford starałby się wyprowadzić pannę Bertram, oczywiste jest, że są sobą zainteresowani, a ich postępowanie nie jest poprawne.

Niepokój Fanny o sukienkę kuzynki ma też inne podłoże - schudność i kompletność ubioru utożsamiana była z dobrym prowadzeniem się. Kobieta wracająca ze spaceru w pobrudzonej lub podartej sukni mogła stać się obiektem plotek, co narażało ją na utratę reputacji. W Opactwie Northanger pani Allen odradzała Catherine jazdę otwartym powozem ze znajomym dżentelmenem, nazywając ją niestosowną i argumentując, że "po pięciu minutach suknia jest już brudna. Człowiek może się pochlapać błotem przy wsiadaniu i wysiadaniu, a wiatr mierzwi włosy i przekrzywia kapelusz w każdym możliwym kierunku". Wypowiedź tą można przypisać bezmyślności pani Allen i jej przesadnym koncentrowaniu się na ubraniach, lecz można ją również odczytać jako chęć ostrzeżenia Catherine przed posądzeniem o złe prowadzenie się - a reputacja panny Morland była zagrożona podwójnie, bo nie dość, że byłaby widziana w nieporządnym stroju, to jeszcze w towarzystwie mężczyzny. Z kolei w Dumie i uprzedzeniu siostry Bingley'a próbowały zniechęcić pana Darcy'ego do Lizzy wytykając jej brudną halkę po samotnym spacerze do Netherfield. "Odrażająca, płynąca z zarozumialstwa niezależność" oraz "wiejska obojętność na zasady przyzwoitości" zarzucana przez pannę Bingley miała oznaczać, że Lizzy całkowicie ignoruje fakt, że może wystawić się na pośmiewisko.

W Emmie wśród szarad kolekcjonowanych przez główną bohaterkę i jej przyjaciółkę znajdowała się wielokrotnie wspominana przez pana Woodhouse’a zagadka zatytułowana „Kitty, ta zawsze chłodna, choć piękna dziewczyna” (Kitty, a fair but frozen maid). Jak wiele tego typu szarad, oprócz dosłownej, niewinnej odpowiedzi, miała kierować myśli czytelnika na mniej grzeczne tory – w tym przypadku opisywała cierpienia młodego człowieka, który zaraził się syfilisem od prostytutki. Zdaniem Heydt-Stevenson zainteresowanie ojca Emmy tą szaradą ma swoją przyczynę – uważa, że cierpiał on na chorobę weneryczną, co wyjaśniałoby jego słabe zdrowie, jak i upodobanie do jedzenia kleiku na kolację, który uważany był za lekarstwo na syfilis.

Można dyskutować, ile z powyższych przykładów to próby wydobycia sensu z pozornie nieznaczących zdań i wyrażeń, a ile nadinterpretacje zahaczające o obsesyjne doszukiwanie się aluzji seksualnych. Ostateczna ocena należy do czytelnika.

Na podstawie

Jane Austen and Dirty Jokes
Jill Heydt-Stevenson, Slipping into the Ha-Ha: Bawdy Humor and Body Politics in Jane Austen's Novels
Anne K. Mellor, On Jillian Heydt-Stevenson, Austen’s Unbecoming Conjunctions--Subversive Language, Embodied History - Reviews - Romantic Circles
John Mullan, Ten questions on Jane Austen
Mr Woodhouse & Kitty, a Fair But Frozen Maid
John Sutherland, Deirdre Le Faye, So You Think You Know Jane Austen? A Literary Quizbook, Oxford University Press, New York 2005.

Dodaj komentarz