Boże Narodzenie w czasach Regencji

Charakter świąt Bożego Narodzenia w epoce Regencji jest zaskakująco trudny do odszyfrowania, co może oznaczać, że nie miały one tak dużego znaczenia, jak byśmy tego oczekiwali. Jane Austen prawie nie wspominała o nich w nielicznych zachowanych listach. W jednym z nich, datowanym na 24 i 25 grudnia, życzyła swojej siostrze Cassandrze wesołych świąt, lecz zdaje się, że nie przejmowała się rozłąką, nie wspomniała również o żadnych specjalnych uroczystościach. Wprawdzie była zaproszona na przyjęcie do sąsiadów, lecz zamierzała z tego zrezygnować ze względu na złą pogodę. Ostatecznie poszła, bo pogoda się poprawiła.

W 14. rozdziale Perswazji mamy obraz rodzinnych świąt, a główną ich atrakcją był powrót chłopców ze szkoły:

Pani Musgrove chroniła małych Harville'ów przed swoimi wnuczętami, które zjawiły się natychmiast, by zabawiać gości. W jednym kącie stał stół, przy którym rozświergotane dziewczęta przycinały srebrny i złoty papier, w drugim kącie stojące na kozłach tace uginały się pod ciężarem mięsiwa i pasztetów, którymi raczyli się chłopcy. Nad wszystkim panował jednak huczący w kominku ogień, jakby postanowił, że nie da się zagłuszyć.

Przekazy dotyczące Bożego Narodzenia w epoce Regencji wskazują, że poświęcano im mniej uwagi niż w późniejszych czasach wiktoriańskich, choć wiele zależało od rodzinnych zwyczajów i upodobań. Wśród najwyższych klas traktowane było głównie jako święto religijne, które celebrowano dobrym posiłkiem z przyjaciółmi oraz pomocą dla biednych. W Emmie pan Elton entuzjastycznie przedstawił Boże Narodzenie jako okres, kiedy wszyscy zapraszają do siebie przyjaciół, którzy nie zważają nawet na najgorszą pogodę.

Święta były bardziej celebrowane na wsi niż w miastach. Wiejski pastor William Holland w latach 1799-1818 prowadził dzienniki, z których wyłania się stały obraz świąt - oprócz nabożeństw, które prowadził w dwóch lub więcej lokalnych parafiach, wraz z rodziną był wcześnie budzony przez grupę muzyków, prowadził otwartą kuchnię dla okolicznych mieszkańców (w ramach dobroczynności) oraz zapraszał zaprzyjaźnionych sąsiadów na kolację. Ponadto w zwyczaju miał dawać prezenty dla wszystkich ludzi uczestniczących w prowadzonych przez niego nabożeństwach.

Jednak wiele dawnych tradycji, które dziś utożsamiamy z Bożym Narodzeniem, nie było praktykowanych w czasach Jane Austen. Pretendujące do elegancji i wyrafinowania kręgi uważały je za zbyt rustykalne. Dlatego też nie wiemy, czy zamożniejsi ludzie ozdabiali swoje domy rozmarynem, wawrzynem, ostrokrzewem i jemiołą, choć w biedniejszych domostwach kontynuowano ten zwyczaj. Uważano, że nie należy ozdabiać domu przed Wigilią, bo przynosi to pecha. Już wtedy istniała również tradycja całowania pod jemiołą, a ponadto po każdym pocałunku urywano z jemioły jeden owoc, a pusta gałązka oznaczała koniec zabawy.

Zdjęcie obok przedstawia wnętrze Fairfax House w Yorku, domu mieszkalnego z okresu georgiańskiego (którego częścią była Regencja). Obecnie znajduje się tam muzeum pozwalające przenieść się w czasy Austen. Na specjalnej wystawie można zobaczyć przykład świątecznych dekoracji sprzed 200 lat. Więcej zdjęć do obejrzenia na Jane Austen Centre oraz Austenonly

Choć tradycyjnie uważa się, że obecność choinki w brytyjskich domach zawdzięcza się księciu Albertowi, mężowi królowej Wiktorii, zwyczaj ten znany był już od końca XVIII. Zapoczątkowała go królowa Charlotte, żona króla Jerzego III i matka księcia Regenta. Biograf królowej, John Watkins, w ten sposób opisał choinkę w królewskim zamku w Windsor:

Na środku pokoju stała ogromna beczka, na której postawiono drzewko cisowe. Na gałęziach wisiały wiązki cukierków, migdałów i rodzynek owiniętych w papierki, owoce i zabawki, wkomponowane z największym smakiem, a wszystko oświetlone było małymi woskowymi świecami. Po tym, jak całe towarzystwo obejrzało z podziwem choinkę, każde dziecko otrzymało porcję łakoci wraz z zabawką i wszyscy z radością powrócili do domu.

Niektóre dzienniki z początku XIX wieku wspominają o obecności choinki, szczególnie w domach, które miały rodzinne powiązania z Niemcami, lecz minęło wiele lat, zanim zwyczaj ten się rozpowszechnił.

Wśród innych znanych od wieków tradycji, które nie mają potwierdzenia w źródłach dotyczących Regencji, jest zwyczaj palenia w kominku yule log, czyli wyjątkowo dużego i twardego polana, które miało płonąć przez 12 dni od Bożego Narodzenia (na ilustracji obok: ludzie taszczący polano do domu). Możliwe, że do tego odnosił się płonący w kominku ogień wspomniany przez Austen w Perswazjach. Inną tradycją była bożonarodzeniowa świeca, która, zapalana w Wigilę, miała płonąć przez cały dzień Bożego Narodzenia. Popularna była zabawa w "lwią paszczę" (snapdragon), która dziś uchodziłaby za bardzo niebezpieczną - dużą, płytką miskę rodzynek zalewano brandy, podpalano, a zadaniem zgromadzonego towarzystwa było wyjmowanie ich z ognia i zjadanie tak, by się nie poparzyć.

Istniało już wówczas wiele znanych do dzisiaj kolęd, takich jak Hark the Harold Angels Sing czy Joy to the World, lecz śpiewano je w kościele jako hymny, nie zaś podczas rodzinnych świątecznych przyjęć. Wspomnieni wcześniej muzycy budzący Williama Hollanda i jego rodzinę nie śpiewali świątecznych piosenek, lecz zwykłe "piosenki żebracze", proszące o jedzenie, picie i pieniądze.

Jak wyglądał świąteczny posiłek? W *Emmie* na wigilijną kolację w Hartfield podano wieprzowinę, pieczoną baraninę i pudding ryżowy, zaś tego samego wieczoru w Randalls - comber barani. Wśród tradycyjnych potraw serwowanych na Boże Narodzenie były m.in. marcepan, pierniki oraz *mince pie*, czyli babeczki z nadzieniem bakaliowym. Przepisy różniły się w zależności od regionu, ale typowe składniki zawierały: cukier, rodzynki, cytrynę, przyprawy, skórkę pomarańczową, jabłka i brandy. Innym daniem był bożonarodzeniowy pudding, znany jako plum pudding, zawierający 13 składników, które miały symbolizować Chrystusa i 12 apostołów. Wśród składników były: łój, brązowy cukier, rodzynki, porzeczki, cytryny, skórka pomarańczowa, bułka tarta, mąka, mleko i brandy.

Księga przepisów Marty Lloyd, przyjaciółki pań Austen, która mieszkała z nimi w Chawton, zawiera kilka potraw, które mogły pojawiać się na świątecznym stole. Jedną z nich były pierniczki imbirowe Marty:

Weź dwie kwarty mąki, wetrzyj w nią trzy ćwierci funta masła, 2 uncje: imbiru i gałki muszkatołowej, jedna uncja kminku, ósma część kwarty brandy, 2 funty melasy, wszystko razem zmieszaj; & niech leży, aż gęstym się zrobi, a wtedy rozwałkuj, , & na ciastka potnij, jakie kandyzowane owoce lubisz, takowych możesz dodać.

Niezbędne było również czarne masło, czyli prosta konfitura, którą robiło się w następujący sposób:

Weź porzeczki, agrest, truskawki lub też wszelakie inne owoce, jakie posiadasz: na każde dwa funty owoców jeden funt cukru weź i smaż tak długo, aż znaczna część ubędzie.

Okres świąteczny oficjalnie kończył się 6 stycznia, w święto Objawienia Pańskiego, które nierzadko celebrowano bardziej niż 25 grudnia.

Święta Bożego Narodzenia, nawet jeżeli nie miały takiego znaczenia jak w późniejszych dekadach, były traktowane jako okazja do spotkań rodzinnych i towarzyskich, wydawania przyjęć, balów i obfitych obiadów, dzięki czemu bez wątpienia były radosnym okresem dla wielu ludzi, nawet jeżeli sama Austen, w typowym dla niej stylu, napisała do siostry w styczniu 1807 roku: "Gdy otrzymasz ten list, nasi goście wyjdą już lub będą się zbierali do drogi, mnie zaś pozostanie swoboda dysponowania własnym czasem, wolność od dręczących myśli o ryżowych puddingach i pierożkach z jabłkami oraz, zapewne, żal, że nie dołożyłam większych starań, by wszystkich zadowolić".

Na podstawie:

Ilustracje:

Słowa kluczowe: 

Dodaj komentarz