50 mil dobrej drogi, czyli o podróżowaniu w czasach Jane Austen

W powszechnym mniemaniu Jane Austen była domatorką, która całe życie spędziła na robótkach ręcznych, pisaniu oraz plotkowaniu o sąsiadach, co wpłynęło również na treść jej powieści, ograniczonych do wąskich kręgów znajomych i rodziny. Jednak nietrudno zauważyć, że większość jej bohaterów ciągle jest w ruchu, przemieszcza się między miastami, odwiedza krewnych czy wyjeżdża na dalsze wycieczki. Austen, która dbała o prawdopodobieństwo w swojej prozie, nie opisywałaby tego, gdyby sama nie znała uroków – i niedogodności – związanych z podróżowaniem.

A niedogodności było wiele. Podróże były długie, niewygodne i kosztowne, dlatego 90% mieszkańców Anglii nigdy nie wyjeżdżało dalej niż kilka mil od miejsca zamieszkania. Były również niebezpieczne, ponieważ na drogach czaili się bandyci, których ofiarami padli nawet premier Lord North oraz książę Walii i książę Yorku, synowie króla. Jane Austen była tego świadoma, dlatego też generał Tilney z Opactwa Northanger podróżował w towarzystwie kilku forysiów, zaś Georgiana Darcy miała w obstawie dwóch służących. Porwania młodych dam, do znudzenia wykorzystywane w ówczesnej prozie, nie były tak nieprawdopodobne, jak mogłoby się dzisiaj wydawać, jednak sama Austen zrezygnowała z tego chwytu. Posiadanie broni do własnej protekcji było całkowicie legalne, a podróżującym zalecano, by umieszczali ją w widocznych miejscach, żeby sam widok odstraszał rabusiów. Jako że kradzież była karana śmiercią, przy drogach można było zobaczyć szubienice, na których – ku przestrodze – ciała wisiały długo po egzekucji. W 1805 roku, dzięki sugestii pisarza Henry’ego Fieldinga, wprowadzono na drogi konne patrole, co trochę podniosło bezpieczeństwo, lecz nie wyeliminowało całkowicie zagrożenia.

Inną przeszkodą w wygodnym podróżowaniu był stan dróg. Choć w kraju było wiele dobrych traktów pochodzących jeszcze z czasów Cesarstwa Rzymskiego, wiejskie drogi bywały najczęściej błotniste i, przy gorszej pogodzie, bardzo zdradliwe. Za życia Jane Austen podejmowano wiele środków, które poprawiłyby stan rzeczy. Jedna z metod została wymyślona przez Johna MacAdama i polegała na wykładaniu dróg warstwą żwiru, pod którą była warstwa dużych kamieni. Dawało to w miarę równą powierzchnię, po której powozy mogły stabilnie się poruszać.

Przemieszczanie się z miasta do miasta pochłaniało wiele czasu. Podróż własnym powozem z Bath do Londynu, (odległość 106 mil) trwała około 1 dzień i 8 godzin, Londyn-Exeter (182 mile) – 3 dni, Londyn-Brighton (58 mil) – 8 godzin, zaś Londyn-Gretna Green (znane jako miejsce, do którego uciekały pary chcące wziąć ślub bez zgody rodziców) – 320 mil – 6 dni. Szybciej podróżowało się powozem pocztowym lub dyliżansem (Londyn-Bath – 14 godzin, Londyn-Exeter – 1 dzień 5 godzin, Londyn-Brighton – 7 godzin i Londyn-Gretna Green – 2 dni), które jechały nieprzerwanie dzień i noc. Maksymalna liczba przebytych mil dziennie wynosiła około 50, przy zmianie koni co 10 mil.

Konieczność częstej zmiany koni sprawiła, że w całej Anglii istniała rozwinięta sieć zajazdów. Było to wygodne również dla podróżnych, którzy mogli chwilę odpocząć i coś zjeść, zaś ci poruszający się własnym powozem, którzy nie musieli polegać na godzinach odjazdu dyliżansów, mogli również wynająć pokój i przenocować. W każdym mieście istniał co najmniej jeden zajazd. Austen wielokrotnie wspominała o nich w powieściach – w Rozważnej i romantycznej zatrzymuje się w nim Edward Ferrars po tym, jak zostaje wydziedziczony, podobnie jak Robert Ferrars z żoną Lucy. W Dumie i uprzedzeniu Lydia i Kitty oczekują w nim na przyjazd Jane, Elizabeth i Marii Lucas, w zajeździe nocują również Gardinerowie z Lizzy podczas ich letniej podróży. W Perswazjach całe towarzystwo spędza noc w zajeździe w Lyme Regis.

Jeżeli to nie było konieczne żaden podróżny nie używał do dalszych podróży własnych koni, ponieważ znacząco spowolniało to prędkość jazdy. W Opactwie Northanger podczas niedalekiej drogi z Bath do Opactwa towarzystwo było zmuszone zrobić 2-godzinną przerwę po przebyciu 15 mil, gdyż dalsza podróż zanadto zmęczyłaby konie. Przy dłuższych wyprawach pierwszym etapem było zajechanie do najbliższej gospody, skąd odsyłano służącego z własnymi końmi i zaprzęgano powóz w wynajęte.

Jak już zostało wspomniane, publicznym środkiem transportu pomiędzy miejscowościami był powóz pocztowy oraz dyliżans (na ilustracji obok). Powóz pocztowy był szybszy od dyliżansu, ponieważ zatrzymywał się wyłącznie w celu dostarczenia przesyłek i listów. Umiejscowione one były na dachu lub z tyłu pojazdu. W środku znajdowało się miejsce dla 4 pasażerów, dodatkowi mogli siedzieć przy woźnicy. W dyliżansie w środku mieściło się 6 pasażerów, pozostali mogli liczyć na miejsce na dachu – maksymalnie ok. 12. Nie był to środek transportu ani wygodny, ani bezpieczny – ciężkie, obładowane i zatłoczone powozy były narażone na wywrotkę, a pasażerowie, którzy nie mieli na tyle szczęścia, by znaleźć się w środku, musieli uważać, by nie spaść podczas jazdy.

Inną niedogodnością związaną z publicznym transportem była konieczność przebywania w towarzystwie ludzi niższych urodzeniem, często hałaśliwych i gorzej wychowanych. Aby tego uniknąć niektórzy ludzie woleli wynająć mały powóz (post chaise) – koszt wynosił szylinga na milę (w przeliczeniu na wartość pieniędzy w dzisiejszych czasach ok. 1 funt), zaś najbardziej zamożni mogli cieszyć się wygodą wynikającą z posiadania własnego pojazdu. Powóz był nie tylko środkiem transportu, ale wskazywał na zamożność i pozycję społeczną właściciela. Istniało wiele rodzajów, lecz ich projekty i nazwy nie były ściśle określone - powozy tworzono na zamówienie kupującego, więc nawet pojazdy tego samego typu mogły się znacząco różnić lub łączyć cechy kilku typów. Wśród najpopularniejszych rodzajów znajdowały się następujące:
Barouche – był to luksusowy, modny powóz, 4-konny, 4-kołowy, mieścił 4 pasażerów, powożony był przez woźnicę. Miał rozkładany dach, który zazwyczaj zakrywał tylko dwójkę pasażerów siedzących w kierunku jazdy. W powieściach Austen posiadali go m.in. Lady Catherine de Bourgh (DiU), państwo Palmer (RiR) oraz Henry Crawford (MP).
Chaise miał 2 lub 4 koła, był zaprzężony w 2 lub 4 konie i mieścił 2 pasażerów. Powożony był przez forysia siedzącego na jednym z koni. Miał zamknięty dach. Post-chaise odnosił się do chaise przeznaczonego na wynajem dla podróżnych, charakteryzował się tym, że był pomalowany na żółto. W powieściach JA chaise posiadało wielu bohaterów, m.in. generał Tilney (ON), pan Rushworth (MP), pan Bignley, pan Hurst i sir Lucas (DiU), sir Elliot (P), pan Willoughby, pani Jennings i pan Robert Ferrars (RiR).


Barouche

Chaise

Post chaise

Coach (czyli po prostu powóz) był największym środkiem transportu. Zaprzężony w 4 lub więcej koni, 4-kołowy, powożony przez woźnicę, mieścił nawet 6 pasażerów. Podobnie jak chaise miał zamknięty dach. Wśród bohaterów Austen posiadał go m.in. pan Bennet.
Curricle był to lekki, sportowy, 2-osoboy powóz, powożony przez jednego z pasażerów, 2-kołowy, zaprzężony w 2 konie, z zamykanym dachem. Jeździli nim m.in. Henry Tilney (ON), Charles Musgrove i pan Elliot (P), pan Darcy (DiU) oraz pan Willoughby (RiR)
Gig również był lekkim, 2-kołowym i 1- lub 2-konnym pojazdem z zamykanym dachem, powożonym przez pasażera, lecz uchodził za bardziej ekonomiczny niż curricle. Posiadał go admirał Croft (P), John Thorpe (ON) oraz William Collins (DiU).


Coach

Curricle

Gig

Lando, podobnie jak barouche, było pojazdem luksusowym, 4-konnym i 4-kołowym, powożonym przez woźnicę. Dach był zamykany, dzięki czemu przy niepogodzie mógł być używany jak zwykły, kryty powóz. Mieścił od 4 do 6 pasażerów.
Landaulette było mniejszą odmianą lando, znanym przede wszystkim jako powóz przeznaczony dla pań. 4-kołowy, miał jedno podwójne siedzenie i zamykany dach, powożony był przez woźnicę, wymagał 1 lub 2 koni. Jego posiadaczką została – po ślubie – Anne Elliot.
Faeton był lekkim, sportowym powozem z zamykanym dachem, zaprzężonym w 1 lub 2 konie (lub kucyki). Miał 4 koła, stosunkowo wysokie. Powożony był przez pasażera, choć niektóre wersje posiadały siedzenie dla stangreta. Faetonem jeździła panna Anne de Bourgh (DiU) oraz generał Tilney (ON). Niewysoki faeton zaprzężony w parę kucyków zaproponowała pani Gardiner Lizzy jako najlepszy tśrodek ransportu do przejażdżek po parku Pemberly (r. 52).


Lando z otwartym i zamkniętym dachem

Landaulette

Faeton

Kobiety z wyższych klas nie mogły same podróżować publicznym transportem, zawsze musiał towarzyszyć im mężczyzna. Jane Austen była zależna o braci i ojca, co budziło jej frustrację: „Nasz ojciec, mam nadzieję, będzie na tyle dobry, by odebrać z miasta swoją córkę marnotrawną, chyba że życzy sobie, bym błądziła po przytułkach, zawędrowała do Temple lub do siedziby gwardii St. James” (18 września 1796). Dalej pisała: „Dobrze, że przyszło mi do głowy, żeby jechać z Frankiem, ponieważ czekanie, aż Henry wyruszy do Kentu jest tak niepewne, jak czekanie na buty nieboszczyka” (wyrażenie to pochodzi ze starego angielskiego przysłowia, które oznacza konieczność czekania na wydarzenie, na które nie ma się wpływu). Sama chętnie przeciwstawiłaby się konwenansom, o czym pisała we wcześniejszym liście do Cassandry: „Ja bym pojechała dyliżansem, ale Frank mi nie pozwala” (15 września 1796).

Inaczej to wyglądało przy podróży post-chaise, czyli w wynajętym powozie. Wprawdzie nadal wskazane było towarzystwo, lecz mogła nim być inna dama – siostra, matka lub przyjaciółka. Dawało to kobietom odrobinę wolności, co wyraźnie cieszyło Jane Austen, która w jednym liście napisała z humorem: „Marta [Lloyd] obiecała jechać ze mną i planujemy, by najpierw mieć miły mróz bez śniegu, by dobrze nam się szło do Whitchurch, gdzie mamy zamiar rzucić się w post-chaise jedna na drugą, z głowami zwisającymi z jednej i stopami z drugiej strony” (30 listopada 1801). Swoje doświadczenia wykorzystała, gdy kazała podróżować swoim bohaterkom – Elizabeth Bennet i Maria Lucas część drogi z Rosings do domu pokonały w wynajętym powozie, w towarzystwie służącego przysłanego z Londynu przez pana Gardinera, co zgorszyło lady Catherine – „Nie mogę znieść myśli, że dwie młode damy podróżują same wynajętym powozem. To bardzo niestosowne” (r. 37). Z kolei Fanny Price zmuszona była czekać na swojego kuzyna Edmunda, by towarzyszył jej w drodze z Portsmouth do Mansfield. Najbardziej szokująca podróż przypadła Catherine Morland, która przez generała Tilney’a musiała wrócić do domu dyliżansem bez eskorty. Dla czytelnika z czasów pisarki postępowanie generała Tilney’a było nie tylko prostackie, ale również bardzo nieodpowiedzialne.

Bohaterowie Jane Austen jeździli po kraju w różny sposób, lecz jest coś, co ich łączy – nikt nie odbywał podróży w niedzielę, nie licząc wyjazdu własnym powozem do kościoła na nabożeństwo. Choć w całej Anglii istniała dobrze rozwinięta sieć dróg i dyliżansów, żaden nie jeździł w niedziele, a prawo tego zakazujące obowiązywało aż do lat 30. XX wieku.

Tekst na podstawie:

Borides, the Madame Bovary inspired wiki about 19th century travel
Paula Byrne, The Real Jane Austen: A Life in Small Things, Londyn 2013.
Susannah Fullerton, Jane Austen and Crime, Sydney 2004.
Georgian Index - Carriages
Mail coach
Ed Ratcliffe, Transports of Delight. How Jane Austen's Characters Got Around
Travel in Jane Austen’s Time – Part 1
Travel in Jane Austen’s Time – Part 2

Ilustracje:

"Behind time", anonymous old English engraving
Borides: Barouche
Colored Engraving; Landau Carriage, 1809
Georgian Index - Carriages
High flyer phaeton carriage
Post Chaise: NEN Gallery
Travel in Jane Austen’s Time – Part 2: Landaulette
Travelling in the Regency Period
Victoriana: Landau Horse Carriage

Komentarze

Dzięki! Bardzo ciekawy tekst i fajnie, że z ilustracjami, bo nie znałam wszystkich typów pojazdów.

Ta strona to skarbnica wiedzy o czasach regencji:) Uwielbiam Austen i zawsze marzyłam, żeby napisać swoją własną powieść w jej duchu. Jak łatwo się domyślić, zbieranie informacji jest niezwykle czasochłonne, bo najczęściej to szczegóły decydują o autentyczności. Sprawiłaś mi ogromną niespodziankę artykułami o podróżach, środkach transportu i - oczywiście - o dress code;) Stokrotnie dziękuję!
PS W dziale "Powieści" jest błąd - link od 'Perswazji' przekierowuje na stronę 'Opactwa Northanger'. Streszczenia historii Anne i Wentwortha nie może tam brakować;)
Pozdrawiam!