Wypoczynek nad morzem w stylu regencyjnym

Gdy w 1801 roku państwo Austen zdecydowali się wyprowadzić z domu rodzinnego w Steventon i przenieść się do modnego Bath, Jane była załamana. Jedyną rekompensatą były coroczne letnie wyprawy do nadmorskich miejscowości, ponieważ lato w mieście bywało męczące. Pomimo tego, że w 1801 roku ponownie pojawiło się zagrożenie francuskiej inwazji, nie odstraszyło to podróżnych, którzy zjeżdżali nad morze, poszukując odpoczynku i rozrywki.

W XVIII wieku nadmorskie miejscowości wypoczynkowe stały się niezwykle modne wśród wyższych sfer. Wierzono, że kąpiele w morzu mają korzystny wpływ na zdrowie. Jak można przeczytać w dziele z 1702 roku History of Cold Bathing, uważano, że leczyły one raka, reumatyzm, wrzody, głuchotę, astmę, przepuklinę, odciski, trąd, suchoty, choroby weneryczne, guzy nowotworowe oraz choroby psychiczne. W Dumie i uprzedzeniu pani Bennet wierzyła, że wizyta w Brighton i kilka kąpieli na zawsze wyleczyłoby ją z chorób - przede wszystkim jej "biednych nerwów". Na początku XIX wieku Brighton było najpopularniejszą nadmorską miejscowością w Anglii, chętnie odwiedzaną przez najwyższe sfery, za którymi podążyli przedstawiciele niższych klas. W 1794 roku Brighton odwiedzało rocznie 10 tysięcy gości, czyli dwa razy więcej niż stała liczba mieszkańców.

Jane Austen uwielbiała morze, zarówno spacery po plażach, jak i kąpiele. W ciągu 5 lat pobytu w Bath rodzina Austenów odwiedziła Sidmouth (1801), Dawlish i Teignmouth (1802), prawdopodobnie Tenby i Barmoutch w Walii, oprócz tego Charmouth (1803) oraz Lyme Regis (listopad 1803), do którego wrócili w 1804 roku. Jane złapała wtedy gorączka, a jako część kuracji zaproponowano jej kąpiel w morzu, którą opisała Cassandrze w liście z 14 września 1804 roku: „Poranna kąpiel była cudowna, a Molly tak namawiała mnie do cieszenia się nią, że chyba byłam w wodzie zbyt długo, bo w połowie dnia poczułam się tak niewytłumaczalnie zmęczona. Następnym razem będę ostrożniejsza i jutro zrezygnuję z kąpieli”.

Samo położenie miejscowości nie było wystarczające, by przyciągnąć gości – mile widziane były biblioteki, sale balowe i inne miejsca spotkań dla eleganckiego towarzystwa, ale najważniejsze były maszyny kąpielowe. Miały postać małego domku na kółkach, który wtaczano do wody i w którym osoba zażywająca kąpieli przebierała się w strój do pływania. W kąpielach pomagała specjalna osoba, zwana „zanurzaczką” – pomagała ona damom wejść do wody i pilnowała, by kąpiel była bezpieczna (ilustracja obok). Jeżeli zachodziła taka potrzeba, kąpiącą się osobę przewiązywano w pasie liną. Kąpiel polegała na około 15-mintowym chlapaniu się w wodzie. W celach zdrowotnych zalecano kąpiele nawet zimą, połączone z piciem morskiej wody.

Żeby kąpiele nie zagrażały poczuciu przyzwoitości, kobiety i mężczyźni mieli wyznaczone inne miejsca oraz pory kąpieli. W Brighton kobiety kąpały się po wschodniej stronie miasta, mężczyźni – po zachodniej. Choć obowiązywały specjalne stroje do pływania, przybierające kształt długich, lnianych lub bawełnianych sukni, pod wpływem wody przyklejały się do ciała, odsłaniając więcej niż chciano pokazać, a ponadto wielu mężczyzn i niektóre kobiety woleli pływać nago. Kąpiele na jednej plaży zostały dozwolone dopiero w 1901 roku.

Istniały też zalecenia dotyczące mody dziennej – proponowano suknie krótsze, by podczas spacerów po plaży woda i piasek nie brudziły dołu. Materiały, z których były wykonane, nie mogły być zbyt wiotkie, aby nie odsłaniać bielizny w razie silnego wiatru - jak na karykaturze poniżej, zatytułowanej "Szkwał". Ilustracja obok przedstawia odmienną sytuację - widok plaży podczas spokojnego dnia.

Obowiązkowe były kapelusze z szerokim rondem, chroniące cerę przed słońcem – opalenizna nie była mile widziana. Innymi zalecanymi akcesoriami były rękawiczki, szale i parasolki.

Pierwsza ilustracja przedstawia białą muślinową sukienkę, zakrytą do połowy krepową tuniką, z dodatkami w postaci chińskiej jedwabnej parasolki, rękawiczek i słomkowego kapelusza-budki ozdobionego wstążkami. Był to uniwersalny strój w nadmorskiej miejscowości, dobry zarówno na spacery po plaży i klifach, jak i po promenadzie. (Ackerman's Repository, 1810). Na drugiej ilustracji również widzimy stylową sukienkę spacerową z białego muślinu, idealną na przechadzki nad brzegiem morza. Jako dodatki służą szal oraz parasolka w pasujących kolorach (Ackerman's Repository, 1809). Trzecia ilustracja jest przykładem stroju godnego dziedziczki wielkiej fortuny - muślinowa suknia z długimi rękawami i niskim dekoltem oraz pasujący do kompletu francuski szal z żółtego jedwabiu. Koronkowa woalka przy kapeluszu chroni cerę damy przed palącym słońcem, ale również pozwala ukryć się przed ciekawskimi spojrzeniami. Modę tego typu można było najczęściej zobaczyć w większych, modnych kurortach (La Belle Assemblee, 1810). Czwarta ilustracja przedstawia bardzo stylową suknię dzienną ozdobioną koronkowymi falbankami, dopełnioną słomkowym francuskim kapeluszem z wstązkami i kwiatami. Dzięki ciemniejszemu kolorowi nie było na niej widać śladów kurzu i piasku. Dama na ilustracji siedzi na plaży i obserwuje morze przez lunetę - było to popularne zajęcie wśród kobiet i mężczyzn przebywających w kurortach (Ackermann’s Repository, 1814). Innego typu strój widać na piątej ilustracji. Dama w jedwabnej pelisie z frędzelkami jest w drodze na plażę, gdzie zamierza zażyć morskiej kąpieli, a strój, który ma na sobie, pozwalał na szybkie przebranie się w odpowiedni do pływania kostium (La Belle Assemblee, 1815).

Bibliografia oraz źródła ilustracji:

Dodaj komentarz